"Pomorze w sieci"

Jak twierdzi antropolożka kultury Ewa Klekot: Rzeczy mają „ciało” podlegające zmianom w czasie, lecz zachowują tożsamość dzięki „biografiom”, które tworzy się w oparciu o ich „pamięć”, czyli ślady pozostawione na ich materialnej formie (pamięć indywidualna) lub w tak zwanych „innych źródłach” (pamięć społeczna)[1].

Cykl „Pomorze w sieci” prezentuje różnorodność kulturową regionu poprzez opowiadanie o tożsamości wybranych przedmiotów zgromadzonych w pomorskich muzeach. Co miesiąc zaglądamy do gablot instytucji rozsianych na Kaszubach, Kociewiu, Żuławach i Powiślu i szukamy w ich zakamarkach eksponatów, które mogą zaintrygować – czy to niebanalną formą, czy nieznanym szerzej przeznaczeniem – i zainspirować do dalszych kulturoznawczych poszukiwań.

Dlaczego „Pomorze w sieci”? Bo tak jak rybak połów, tak i my łapiemy w metaforyczną sieć najbardziej smakowite przejawy pomorskiej kultury i udostępniamy je – a jakże – w sieci, czyli internecie.

[1] E. Klekot, Tożsamość rzeczy, „Kultura współczesna” 2008, nr 3, s. 97-98.

 

3. Muzeum Opowieści

Stowarzyszenie Miłośników Nowego Dworu Gdańskiego – Klub Nowodworski

Kultura regionalna jest żywym i zmiennym organizmem. W odniesieniu do Pomorza najwyraźniej widać to na przykładzie Żuław, terenu, na którym po II wojnie światowej doszło do przemieszania ludności z różnych rejonów Polski. W 1945 roku część autochtonów wyjechała do Niemiec, część postanowiła pozostać na miejscu, innych wywieziono na Sybir. Na Żuławy przyjechali przesiedleńcy z centralnej i południowej Polski oraz Kresów Wschodnich. Zajmowali opuszczone poniemieckie gospodarstwa zrabowane wskutek działań wojsk radzieckich. Niektóre drewniane domy rozbierano, by opalić nimi w piecu; osadnicy również nie przykładali wagi do przedmiotów zastanych w nowych okolicznościach – zaniedbania i brak świadomości ich wartości sprawiły, że przepadło wiele materialnych śladów kultury mieszkańców Żuław sprzed II wojny światowej, jak sprzęty rolnicze i domowe, pamiątki, obrazy.

Obraz dawnych czasów kreśli jednak Muzeum Opowieści powołane do życia przez Stowarzyszenie Miłośników Nowego Dworu Gdańskiego – Klub Nowodworski. Jak wskazuje nazwa, rolę eksponatu pełni w nim opowieść, czyli niematerialne, ulotne zjawisko. Muzeum zarchiwizowało wspomnienia przedwojennych mieszkańców Żuław – efektem tej pracy jest film dokumentalny „Naznaczeni krajobrazem”. Obecnie gromadzone są historie, zdjęcia i dokumenty powojennych osadników żuławskich. Wszystkie opowieści, zarówno te przedwojenne, jak i powojenne, Stowarzyszenie publikuje na swojej stronie internetowej.

Każdy wywiad jest odrębnym świadectwem historii regionu. Dowiadujemy się z nich m.in. o ucieczce z Żuław przed nadchodzącymi żołnierzami Armii Czerwonej, ale i o sentymentalnych powrotach w rodzinne strony; czytamy o trudach aklimatyzacji w nowym, nieprzyjaznym terenie, o wszechobecnej wodzie i błocie, które utrudniało codzienne funkcjonowanie. Pojawiają się jednak również wesołe wspomnienia, jak te o rozrywkowym charakterze podróży koleją wąskotorową, czy o jeżdżeniu na łyżwach po zakupy po zamarzniętej rzece. Muzeum Opowieści pozwala ocalić je od zapomnienia.

Opracowała: Agnieszka Domańska

Źródła:

Re-wizje regionalne. Współczesne problemy dziedzictwa kulturowego, red. A. Wierucka, M. Sacha, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2016.

Zachować podcień. Zapisane w krajobrazie i pamięci, red. A. W. Brzezińska, J. Poczobut, Gdańsk – Pruszcz Gdański 2010.

http://klubnowodworski.pl/index.php/dzialania/muzeum-opowiesci

 

podcien
Dom podcieniowy z okolic Malborka (1935), źródło: Polona

 

2. Klëka

Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku

„To je krótczi, to je dłëdżi, to kaszëbskô stolëca” – mieszkańcy Pomorza bądź osoby interesujące się jego kulturą z pewnością nie będą miały kłopotu ze zidentyfikowaniem źródła tego cytatu. Pochodzi on oczywiście z Kaszubskich nut, zwanych też Abecadłem lub Alfabetem kaszubskim, czyli jednego z najbardziej rozpoznawalnych elementów folkloru Kaszub. W dalszej części tekstu piosenki pojawia się zdanie: „To je klëka, to je wół, to je całé, a to pół”. Kaszubskie słowo klëka odnosi się do jarzma, czyli uprzęży zakładanej bydłu pociągowemu, jednak, jak pokazuje choćby wizyta w Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku, nie jest to jego jedyne znaczenie.

W Słupsku klëkę (funkcjonuje również jako kluka, krzëwi sãk lub kòzeł) można zobaczyć na stałej wystawie etnograficznej w Młynie Zamkowym. Ma siedemdziesiąt centymetrów długości i jest wykonana ze spiralnie skręconego kawałka brzozowego drewna. To laska z wyrytymi na jej powierzchni kilkoma tajemniczymi hasłami („EBBA”, „van K. Ritten”, „Jakob”), wykończona gałką w kształcie wydłużonej ludzkiej głowy.

Klëki miewały różne rozmiary i kształty, potrafiły być bardzo poskręcane, niekiedy rzeźbione, o wyglądzie kozła lub węża. Łączyło je jedno – funkcja. Klëka stanowiła atrybut władzy sołtysa, to za jej pomocą zwoływał mieszkańców wsi na zebrania. Zamysł był prosty, choć współcześnie trudny do wyobrażenia i zrealizowania – w wycięty w lasce rowek sołtys wkładał karteczkę z datą i miejscem spotkania, po czym przekazywał ją do najbliższego gospodarstwa; obowiązkiem każdego członka społeczności było zaniesienie klëki sąsiadowi, tak aby wszyscy zostali poinformowani o wydarzeniu (laska musiała wrócić do sołtysa).

Na Kaszubach istniał również zwyczaj chodzenia od domu do domu z klëką przewiązaną czarną wstążką. Stanowiła ona wówczas zaproszenie na „pustą noc”, czyli ostatni wieczór przed pogrzebem, podczas którego bliscy zmarłego odmawiali wspólnie różaniec i przez kilka godzin (bądź do rana) śpiewali pieśni żałobne.

Współcześnie klëka bywa przez niektórych żartobliwie nazywana „kaszubskim sms-em”.

 

Miejscowość: Koszalin

Data wykonania: XX wiek

Imię i nazwisko autora: nieznane

Cechy charakterystyczne: laska wykonana ze spiralnie skręconego kawałka drewna brzozowego, wykończona gałką w kształcie wydłużonej głowy ludzkiej; z jednej strony napis „EBBA”, z drugiej „van K. Ritten”, niżej: „Jakob”; długość: 70 cm

Opracowała: Agnieszka Domańska

Za podzielenie się informacjami na temat eksponatu dziękuję pani Dominice Gonciarz z Pracowni Folkloru, Sztuki i Rękodzieła Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku.

Źródła:

F. Lorentz, Kaszubi: kultura ludowa i język, Toruń 1934.

http://belok.kaszubia.com/czekawostczi/znajeta-tak-co-kleka

 

kleka
Klëka ze zbiorów Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku.

 

1. Kasetka ze słomy

Muzeum Kaszubskie w Kartuzach

Natknęłam się na nie na pierwszym piętrze Muzeum Kaszubskiego im. Franciszka Tredera w Kartuzach. Stały zamknięte w gablocie w otoczeniu innych plecionek – koszy, tac, a nawet torebki i pary sandałów o fasonie nieustępującym trendom współczesnej ulicy. Trzy słomiane szkatułki, bo to one są bohaterkami tego tekstu, wyróżniały się jednak spośród pozostałych przedmiotów niespotykaną dotąd w kaszubskim rękodziele formą.

Plecionkarstwo na Kaszubach to przede wszystkim różnego rodzaju kosze, ale też słomiane ule (koszki), beczułki, wiaderka, fotele, krzesła, sanie, buty do ocieplenia nóg podczas jazdy na mrozie, czy słomiane kapelusze i płaszcze gwiazdora. Wyplatano z wikliny, korzeni sosnowych, jałowca, łubków sosnowych i słomy. Wyroby te cechują się prostotą kształtów, dzięki czemu lepiej może wybrzmieć ich interesująca faktura i dobre proporcje. Słomiane kasetki stanowią jakby zaprzeczenie powyższych – bardzo dekoracyjne, ze spiralnymi obramowaniami konstrukcji (upodabniającymi je do barokowych kolumn o skręconym trzonie) i finezyjnym uchwytem na wieczku, dodatkowo wyłożone jedwabną podszewką. Informacja zamieszczona w karcie katalogowej jednej ze szkatułek potwierdza jej oryginalność: „Technika opisana w wyżej wymienionym przedmiocie dotąd niestosowana przy wyrobie kaset”.

Równocześnie zaintrygowała mnie tabliczka umieszczona przy eksponatach, z której wynikało, że ich autorką jest… siostra mojego dziadka. Wystarczyła krótka narada rodzinna, by potwierdzić tę tezę. Rzeczywiście, pasją ciotki Moniki (nieżyjącej już) było tworzenie tego typu ozdobnych szkatułek ze słomy. Z relacji mojej babci wynika, iż ciotka nabyła tę umiejętność od Ukrainki służącej w latach powojennych w dworze mieszczącym się ówcześnie we wsi Kożyczkowo na Kaszubach, z którą widywała się podczas wypasania krów. Wyplatała je jako jedyna w okolicy, dla siebie i dla bliskich. Ten fakt z kolei potwierdza również moja mama – dostała słomianą szkatułkę w prezencie z okazji Pierwszej Komunii; do dziś nie kryje żalu, ponieważ – jak wszyscy jej rówieśnicy – liczyła na zegarek.

Kontynuując jednak wątek poznanej we wsi Ukrainki, nowy trop poszukiwań wskazała lektura kompendium Folk art in the Soviet Union. Niemal identyczna słomiana kasetka, co te z Muzeum Kaszubskiego, pojawia się w rozdziale o sztuce Białorusi. Dowiadujemy się z niego m.in., że dawniej na Białorusi wyplatano ze słomy różnego rodzaju artykuły gospodarstwa domowego, jak pudełka czy koszyki na chleb, oraz że tamtejsi rękodzielnicy prezentują charakterystyczny styl niespotykany poza granicami kraju. Można więc domniemywać, iż Ukrainka z babcinej opowieści była w rzeczywistości Białorusinką i w wyniku zdarzeń, których przebiegu pewnie nie będzie nam dane poznać, znalazła się na Pomorzu, gdzie pozostawiła fragment swojej kultury.

 

Miejscowość: Kożyczkowo (powiat kartuski, gmina Chmielno)

Data i miejsce wykonania: 1949 rok, Kożyczkowo

Imię i nazwisko autora: Monika Konkol

Cechy charakterystyczne: kształt prostopadłościanu, podstawa prostokątna zakończona nóżkami, na powierzchni wieczka uchwyt, zapinana na pętelkę ze słomy, „obwody wykonane z warkoczy słomianych skręconych spiralnie, pola kwadratów zapełnione słomą prostą poukładaną w kwadraty, wewnątrz jedwabna podszewka”, wymiary: długość: 20 cm, szerokość: 15 cm, głębokość: 10 cm

opracowała: Agnieszka Domańska

Za podzielenie się informacjami na temat eksponatów dziękuję pani Barbarze Kąkol, dyrektor Muzeum Kaszubskiego im. F. Tredera w Kartuzach.

Źródła:

Folk art in the Soviet Union, T. Razina, N. Cherkasova, A. Kantsedikas, Aurora Art Publishers, Leningrad 1989.

B. Grzędzicki, Chmielno. Wiadomości o środowisku wsi, Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie, Gdańsk 1980.

 

kasetka2
Słomiana kasetka ze zbiorów Muzeum Kaszubskiego im. F. Tredera w Kartuzach.