„Pomorze w sieci

Jak twierdzi antropolożka kultury Ewa Klekot: Rzeczy mają „ciało” podlegające zmianom w czasie, lecz zachowują tożsamość dzięki „biografiom”, które tworzy się w oparciu o ich „pamięć”, czyli ślady pozostawione na ich materialnej formie (pamięć indywidualna) lub w tak zwanych „innych źródłach” (pamięć społeczna)[1].

Cykl „Pomorze w sieci” prezentuje różnorodność kulturową regionu poprzez opowiadanie o tożsamości wybranych przedmiotów zgromadzonych w pomorskich muzeach. Co miesiąc zaglądamy do gablot instytucji rozsianych na Kaszubach, Kociewiu, Żuławach i Powiślu i szukamy w ich zakamarkach eksponatów, które mogą zaintrygować – czy to niebanalną formą, czy nieznanym szerzej przeznaczeniem – i zainspirować do dalszych kulturoznawczych poszukiwań.

Dlaczego „Pomorze w sieci”? Bo tak jak rybak połów, tak i my łapiemy w metaforyczną sieć najbardziej smakowite przejawy pomorskiej kultury i udostępniamy je – a jakże – w sieci, czyli internecie.

[1] E. Klekot, Tożsamość rzeczy, „Kultura współczesna” 2008, nr 3, s. 97-98.

 

5. Dwojaki

Zamek w Kwidzynie

Zamek w Kwidzynie, Oddział Muzeum Zamkowego w Malborku posiada w swoich zbiorach różnego rodzaju naczynia ceramiczne pochodzące z terenu Dolnego Powiśla. Należą do nich dzbany, których brzuśce pokrywano ciemną glazurą i zdobiono ornamentem geometrycznym, a szyjki i dolne krawędzie malowano na odcień kremowy; są tam również cedzidła używane przez mieszkańców Żuław i Powiśla, a także różnego rodzaju butle, misy, talerze, garnki i dwojaki. Szczególnie interesujące wydają się te ostatnie, głównie za sprawą funkcji, którą niegdyś pełniły, ale też ornamentyki.

Z dwojakami zapewne spotkali się z miłośnicy malarstwa Józefa Chełmońskiego. Uwiecznił je na obrazie „Bociany”, przedstawiającym siedzącego na łące mężczyznę (ojca) i stojącego za nim chłopca (syna), wpatrujących się w stado przelatujących nad wsią ptaków. Ojca zastajemy w porze posiłku – na wyciągniętych przed siebie nogach trzyma naczynie z obiadem, w dłoni dzierży łyżkę. Obraz Chełmońskiego wiernie ilustruje funkcję dwojaków –  służyły one do wynoszenia jedzenia chłopom pracującym w polu. Do jednego garnka wlewano zupę, do drugiego na ogół nakładano ziemniaki lub kaszę. Gdy rodzic zjadł, dziecko mogło wrócić z pustym naczyniem do domu.

Dwojaki z Kwidzyna to gliniane garnki różnych rozmiarów połączone ze sobą ryglami z zaznaczonymi odciskami palców w miejscu spojenia z naczyniem. Uchwyt w formie wałka jest osadzony pionowo i łączy garnki. Dwojak o jasnobrązowej glazurze, zdobiony ciemnobrunatnym kropkowym napryskiem, jest silnie wybrzuszony i posiada szeroki kołnierz. Jak podaje karta katalogowa eksponatu, naczynie pełniło swoją funkcję do około 1935 roku. W muzealnych zbiorach znajdują się jeszcze dwojaki zdobione motywem jodełki lub kropkami w powtarzających się układach. Te najstarsze datuje się na 1772 rok.

Ksiądz Władysław Łęga, badacz kultury Pomorza, a w szczególności Powiśla, w swojej kompleksowej pracy Ziemia Malborska. Kultura ludowa wydanej w latach 30. XX wieku, odnotowuje, że choć miejscowa ludność wciąż kupuje na jarmarkach naczynia gliniane wykonane przez garncarzy ze Sztumu, Malborka, Prabut czy Kwidzyna, to są one coraz częściej wypierane przez blaszane zamienniki.

Współcześnie dwojaki można spotkać już tylko na wystawach etnograficznych i w sklepach z ceramiką. Nie pełnią swojej pierwotnej funkcji, raczej mają zdobić nowoczesne kuchnie i służyć do przechowywania dowolnych przedmiotów. Do przenoszenia posiłków wykorzystuje się za to trojaki, czyli metalowe garnki kładzione jeden na drugim i spinane razem.

 

Miejscowość: Ryjewo (powiat kwidzyński)

Data wykonania: około 1775

Imię i nazwisko autora: nieznane

Cechy charakterystyczne: wymiary: 16x30 cm, średnica: 15,5 cm; dwojak gliniany, toczony na kole garncarskim, polewa zewnętrzna w kolorze jasnobrązowym, zdobiony napryskiem z kropek ciemnobrunatnych; wnętrze naczynia kryje polewa sinawa; naczynie pełniło swoją funkcję do około 1935 roku, było własnością gospodyni wiejskiej

Opracowała: Agnieszka Domańska

Za podzielenie się informacjami na temat eksponatu dziękuję pani Joannie Jezierskiej z Pracowni Archeologii i Etnografii Muzeum Zamkowego w Kwidzynie.

Źródła:

W. Łęga, Ziemia malborska. Kultura ludowa. Materiały etnograficzne Powiśla i Żuław, Wydawnictwo Region, Gdynia 2018.

http://zamek.kwidzyn.pl/

 

dwojaki
Gliniane dwojaki ze zbiorów Muzeum Zamkowego w Kwidzynie

 

4. Szelbiąg

Muzeum Ziemi Kościerskiej im. dra Jerzego Knyby w Kościerzynie

Prezentowana w jednej z sal Muzeum Ziemi Kościerskiej stała ekspozycja etnograficzna zawiera przedmioty charakterystyczne dla kultury ludowej Kaszub. Są wśród nich zydle o rzeźbionych oparciach, naczynia wyplatane z okorowanych korzeni sosny, jak również drewniane rzeźby przedstawiające rybaków i zwierzęta. Uwagę zwiedzającego kradnie jednak imponujący kredens, którego funkcja – jak się okaże – wykracza poza tę oczywistą, związaną z przechowywaniem.

Znajdujący się w kościerskim muzeum szelbiąg (szelbing, szelbląg), bo tak na Kaszubach nazywany jest ten typ mebla, został wykonany przez Teodora Plińskiego, urodzonego w 1907 r. w Czersku rzeźbiarza kaszubskiego, absolwenta Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Zdobienia w postaci malowideł wykonała jego żona, Bronisława Plińska (z domu Wrycza), kaszubska hafciarka. Artystyczne małżeństwo Plińskich na trwałe zapisało się w historii regionu – Bronisława zasłynęła jako propagatorka haftu kaszubskiego, Teodor jako współtwórca m.in. Kalwarii Wielewskiej.

Wykonany przez nich szelbiąg składa się z komody i nadstawki o całkowitej wysokości około dwóch metrów. Dolna część kredensu zamykana jest dwuskrzydłowymi drzwiami, nad nimi znajdują się dwie szuflady. Nadstawkę – dwie półki i ozdobne filarki po bokach – wieńczy rzeźbiona listwa. Drzwiczki, fronty szuflad, brzeg komody, podstawy filarów nadstawki oraz front listwy wieńczącej pomalowane zostały na niebiesko oraz ozdobione motywami wzornictwa kaszubskiego.

W literaturze dotyczącej Kaszub pojawiają się liczne wzmianki na temat szelbiąga jako elementu wyposażenia domu. W latach 30. XX wieku Friedrich Lorentz pisał: Obok skrzyni stoi szafa do statków (szelbiąg), składająca się z zamkniętej części dolnej, gdzie przechowuje się zapasy żywności, oraz otwartego miśnika z krętemi nieraz słupkami, gdzie ustawia się barwne talerze i zawiesza pięknie wyszorowane łyżki cynowe. Także szelbiąg jest bogato zdobiony malowidłami. Zdobione malarsko kredensy były popularne również na Kociewiu – nazywano je szelbungami bądź szelblungami. Od kaszubskich różniły się motywami zdobniczymi, ale przede wszystkim brakiem kolumienek.

Jak wskazują niektóre źródła, szelbiąg posiadał pewne znaczenie obrzędowe przy wydawaniu córki za mąż. W sytuacji, gdy rodzice przyszłej panny młodej godzili się na ślub z danym kawalerem, zapewniali „dobrego męża”, tj. swata, że szelbiąg zostanie zamówiony u stolarza, co oznaczało ostateczną zgodę na związek małżeński. Był to więc mebel, który ułatwiał oświadczyny.

 

Miejscowość: Wiele

Data wykonania: 1942/1943 r. (lata powstania mebla określone zostały przez córkę wykonawcy)

Imię i nazwisko autora: Teodor Pliński (stolarka), Bronisława Plińska (malowidła)

Cechy charakterystyczne: szelbiąg składający się z komody i nadstawki, wymiary: komoda: 140x90x42 cm, nadstawka: 127x112x33 cm, wykonana z drewna liściastego; komoda złożona z dwuskrzydłowych drzwi, nad którymi umieszczono dwie szuflady; nadstawka z dwiema półkami z ozdobnymi filarkami po bokach (po dwie przy każdym boku) oraz z listwą wieńczącą; drzwiczki, fronty szuflad, brzeg komody, podstawy filarów nadstawki oraz front listwy wieńczącej pomalowane zostały na niebiesko oraz ozdobione motywami wzornictwa kaszubskiego.

Opracowała: Agnieszka Domańska

Za podzielenie się informacjami na temat eksponatu dziękuję pani Jagnie Bogdan, kierowniczce Działu Etnograficznego Muzeum Ziemi Kościerskiej im. dra Jerzego Knyby.

Źródła:

B. Grzędzicki, Chmielno, Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie, Gdańsk 1980.

F. Lorentz, Zarys etnografii kaszubskiej, Toruń 1934.

L. Malicki, Kociewska sztuka ludowa, Muzeum Narodowe w Gdańsku, Gdańsk 1973.

https://wsercukaszub.blogspot.com/

„Dziennik Bydgoski”, nr 70, 1937.

 

szelbiag
Szelbiąg ze zbiorów Muzeum Ziemi Kościerskiej im. dra Jerzego Knyby w Kościerzynie

3. Muzeum Opowieści

Stowarzyszenie Miłośników Nowego Dworu Gdańskiego – Klub Nowodworski

Kultura regionalna jest żywym i zmiennym organizmem. W odniesieniu do Pomorza najwyraźniej widać to na przykładzie Żuław, terenu, na którym po II wojnie światowej doszło do przemieszania ludności z różnych rejonów Polski. W 1945 roku część autochtonów wyjechała do Niemiec, część postanowiła pozostać na miejscu, innych wywieziono na Sybir. Na Żuławy przyjechali przesiedleńcy z centralnej i południowej Polski oraz Kresów Wschodnich. Zajmowali opuszczone poniemieckie gospodarstwa zrabowane wskutek działań wojsk radzieckich. Niektóre drewniane domy rozbierano, by opalić nimi w piecu; osadnicy również nie przykładali wagi do przedmiotów zastanych w nowych okolicznościach – zaniedbania i brak świadomości ich wartości sprawiły, że przepadło wiele materialnych śladów kultury mieszkańców Żuław sprzed II wojny światowej, jak sprzęty rolnicze i domowe, pamiątki, obrazy.

Obraz dawnych czasów kreśli jednak Muzeum Opowieści powołane do życia przez Stowarzyszenie Miłośników Nowego Dworu Gdańskiego – Klub Nowodworski. Jak wskazuje nazwa, rolę eksponatu pełni w nim opowieść, czyli niematerialne, ulotne zjawisko. Muzeum zarchiwizowało wspomnienia przedwojennych mieszkańców Żuław – efektem tej pracy jest film dokumentalny „Naznaczeni krajobrazem”. Obecnie gromadzone są historie, zdjęcia i dokumenty powojennych osadników żuławskich. Wszystkie opowieści, zarówno te przedwojenne, jak i powojenne, Stowarzyszenie publikuje na swojej stronie internetowej.

Każdy wywiad jest odrębnym świadectwem historii regionu. Dowiadujemy się z nich m.in. o ucieczce z Żuław przed nadchodzącymi żołnierzami Armii Czerwonej, ale i o sentymentalnych powrotach w rodzinne strony; czytamy o trudach aklimatyzacji w nowym, nieprzyjaznym terenie, o wszechobecnej wodzie i błocie, które utrudniało codzienne funkcjonowanie. Pojawiają się jednak również wesołe wspomnienia, jak te o rozrywkowym charakterze podróży koleją wąskotorową, czy o jeżdżeniu na łyżwach po zakupy po zamarzniętej rzece. Muzeum Opowieści pozwala ocalić je od zapomnienia.

Opracowała: Agnieszka Domańska

Źródła:

Re-wizje regionalne. Współczesne problemy dziedzictwa kulturowego, red. A. Wierucka, M. Sacha, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2016.

Zachować podcień. Zapisane w krajobrazie i pamięci, red. A. W. Brzezińska, J. Poczobut, Gdańsk – Pruszcz Gdański 2010.

http://klubnowodworski.pl/index.php/dzialania/muzeum-opowiesci

 

2. Klëka

Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku

„To je krótczi, to je dłëdżi, to kaszëbskô stolëca” – mieszkańcy Pomorza bądź osoby interesujące się jego kulturą z pewnością nie będą miały kłopotu ze zidentyfikowaniem źródła tego cytatu. Pochodzi on oczywiście z Kaszubskich nut, zwanych też Abecadłem lub Alfabetem kaszubskim, czyli jednego z najbardziej rozpoznawalnych elementów folkloru Kaszub. W dalszej części tekstu piosenki pojawia się zdanie: „To je klëka, to je wół, to je całé, a to pół”. Kaszubskie słowo klëka odnosi się do jarzma, czyli uprzęży zakładanej bydłu pociągowemu, jednak, jak pokazuje choćby wizyta w Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku, nie jest to jego jedyne znaczenie.

W Słupsku klëkę (funkcjonuje również jako kluka, krzëwi sãk lub kòzeł) można zobaczyć na stałej wystawie etnograficznej w Młynie Zamkowym. Ma siedemdziesiąt centymetrów długości i jest wykonana ze spiralnie skręconego kawałka brzozowego drewna. To laska z wyrytymi na jej powierzchni kilkoma tajemniczymi hasłami („EBBA”, „van K. Ritten”, „Jakob”), wykończona gałką w kształcie wydłużonej ludzkiej głowy.

Klëki miewały różne rozmiary i kształty, potrafiły być bardzo poskręcane, niekiedy rzeźbione, o wyglądzie kozła lub węża. Łączyło je jedno – funkcja. Klëka stanowiła atrybut władzy sołtysa, to za jej pomocą zwoływał mieszkańców wsi na zebrania. Zamysł był prosty, choć współcześnie trudny do wyobrażenia i zrealizowania – w wycięty w lasce rowek sołtys wkładał karteczkę z datą i miejscem spotkania, po czym przekazywał ją do najbliższego gospodarstwa; obowiązkiem każdego członka społeczności było zaniesienie klëki sąsiadowi, tak aby wszyscy zostali poinformowani o wydarzeniu (laska musiała wrócić do sołtysa).

Na Kaszubach istniał również zwyczaj chodzenia od domu do domu z klëką przewiązaną czarną wstążką. Stanowiła ona wówczas zaproszenie na „pustą noc”, czyli ostatni wieczór przed pogrzebem, podczas którego bliscy zmarłego odmawiali wspólnie różaniec i przez kilka godzin (bądź do rana) śpiewali pieśni żałobne.

Współcześnie klëka bywa przez niektórych żartobliwie nazywana „kaszubskim sms-em”.

 

Miejscowość: Koszalin

Data wykonania: XX wiek

Imię i nazwisko autora: nieznane

Cechy charakterystyczne: laska wykonana ze spiralnie skręconego kawałka drewna brzozowego, wykończona gałką w kształcie wydłużonej głowy ludzkiej; z jednej strony napis „EBBA”, z drugiej „van K. Ritten”, niżej: „Jakob”; długość: 70 cm

Opracowała: Agnieszka Domańska

Za podzielenie się informacjami na temat eksponatu dziękuję pani Dominice Gonciarz z Pracowni Folkloru, Sztuki i Rękodzieła Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku.

Źródła:

F. Lorentz, Kaszubi: kultura ludowa i język, Toruń 1934.

http://belok.kaszubia.com/czekawostczi/znajeta-tak-co-kleka

 

1. Kasetka ze słomy

Muzeum Kaszubskie w Kartuzach

Natknęłam się na nie na pierwszym piętrze Muzeum Kaszubskiego im. Franciszka Tredera w Kartuzach. Stały zamknięte w gablocie w otoczeniu innych plecionek – koszy, tac, a nawet torebki i pary sandałów o fasonie nieustępującym trendom współczesnej ulicy. Trzy słomiane szkatułki, bo to one są bohaterkami tego tekstu, wyróżniały się jednak spośród pozostałych przedmiotów niespotykaną dotąd w kaszubskim rękodziele formą.

Plecionkarstwo na Kaszubach to przede wszystkim różnego rodzaju kosze, ale też słomiane ule (koszki), beczułki, wiaderka, fotele, krzesła, sanie, buty do ocieplenia nóg podczas jazdy na mrozie, czy słomiane kapelusze i płaszcze gwiazdora. Wyplatano z wikliny, korzeni sosnowych, jałowca, łubków sosnowych i słomy. Wyroby te cechują się prostotą kształtów, dzięki czemu lepiej może wybrzmieć ich interesująca faktura i dobre proporcje. Słomiane kasetki stanowią jakby zaprzeczenie powyższych – bardzo dekoracyjne, ze spiralnymi obramowaniami konstrukcji (upodabniającymi je do barokowych kolumn o skręconym trzonie) i finezyjnym uchwytem na wieczku, dodatkowo wyłożone jedwabną podszewką. Informacja zamieszczona w karcie katalogowej jednej ze szkatułek potwierdza jej oryginalność: „Technika opisana w wyżej wymienionym przedmiocie dotąd niestosowana przy wyrobie kaset”.

Równocześnie zaintrygowała mnie tabliczka umieszczona przy eksponatach, z której wynikało, że ich autorką jest… siostra mojego dziadka. Wystarczyła krótka narada rodzinna, by potwierdzić tę tezę. Rzeczywiście, pasją ciotki Moniki (nieżyjącej już) było tworzenie tego typu ozdobnych szkatułek ze słomy. Z relacji mojej babci wynika, iż ciotka nabyła tę umiejętność od Ukrainki służącej w latach powojennych w dworze mieszczącym się ówcześnie we wsi Kożyczkowo na Kaszubach, z którą widywała się podczas wypasania krów. Wyplatała je jako jedyna w okolicy, dla siebie i dla bliskich. Ten fakt z kolei potwierdza również moja mama – dostała słomianą szkatułkę w prezencie z okazji Pierwszej Komunii; do dziś nie kryje żalu, ponieważ – jak wszyscy jej rówieśnicy – liczyła na zegarek.

Kontynuując jednak wątek poznanej we wsi Ukrainki, nowy trop poszukiwań wskazała lektura kompendium Folk art in the Soviet Union. Niemal identyczna słomiana kasetka, co te z Muzeum Kaszubskiego, pojawia się w rozdziale o sztuce Białorusi. Dowiadujemy się z niego m.in., że dawniej na Białorusi wyplatano ze słomy różnego rodzaju artykuły gospodarstwa domowego, jak pudełka czy koszyki na chleb, oraz że tamtejsi rękodzielnicy prezentują charakterystyczny styl niespotykany poza granicami kraju. Można więc domniemywać, iż Ukrainka z babcinej opowieści była w rzeczywistości Białorusinką i w wyniku zdarzeń, których przebiegu pewnie nie będzie nam dane poznać, znalazła się na Pomorzu, gdzie pozostawiła fragment swojej kultury.

 

Miejscowość: Kożyczkowo (powiat kartuski, gmina Chmielno)

Data i miejsce wykonania: 1949 rok, Kożyczkowo

Imię i nazwisko autora: Monika Konkol

Cechy charakterystyczne: kształt prostopadłościanu, podstawa prostokątna zakończona nóżkami, na powierzchni wieczka uchwyt, zapinana na pętelkę ze słomy, „obwody wykonane z warkoczy słomianych skręconych spiralnie, pola kwadratów zapełnione słomą prostą poukładaną w kwadraty, wewnątrz jedwabna podszewka”, wymiary: długość: 20 cm, szerokość: 15 cm, głębokość: 10 cm

źródła:

Folk art in the Soviet Union, T. Razina, N. Cherkasova, A. Kantsedikas, Aurora Art Publishers, Leningrad 1989.

 

kasetka2
Słomiana kasetka ze zbiorów Muzeum Kaszubskiego im. F. Tredera w Kartuzach.