Koszyk

Ilość Produkt Suma
1 x Artist in Wonderland 36,00 zł
1 x Fortyfikacje Gdańska 25,00 zł
1 x Kamienica w krajach Europy Północnej 40,00 zł
1 x Gust gdański 40,00 zł
1 x 200 lat teatru na Targu Węglowym w Gdańsku 40,00 zł
1 x Miasto historyczne w dialogu ze współczesnością 30,00 zł
1 x O przyszłości miast historycznych 10,00 zł
1 x Astrid Lindgren - Barwy Świata dzieciństwa 10,00 zł
1 x Mieszczaństwo gdańskie 10,00 zł
1 x Labirynty Mariana Kołodzieja. Przejście 2 76,00 zł
Razem: 317,00 zł

Nasze imprezy

P
W
Ś
C
P
S
N
 
 
 
 
 
 
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31

Newsletter

Wydarzenie

Najważniejsze być sobą – rysunki satyryczne Zbigniewa Jujki

Ratusz Staromiejski, 12-06-2010 - 24-06-2010

wystawa czynna: 12-24 czerwca, godz. 10-18
wstęp 1zł


Zapraszamy na wystawę Najważniejsze być sobą – rysunki satyryczne Zbigniewa Jujki.

Otwarcie 11 czerwca ok. godz. 21.00 po Benefisie Przemka Dyakowskiego
Finisaż 24 czerwca o godz. 19.00 podczas benefisu artysty.

Laudację wygłosi prof. Andrzej Januszajtis
prowadzenie Jarek Janiszewski

Wystąpią:
Wojciech  Łukasiewicz
Bożena Ptak
Zbigniew Gach
Paweł Zagańczyk
Piotr Świtakowski (ukulele)



…gdzieś pod koniec 1959 roku jeden z kolegów w pracowni Teisseyre’a ostrzegł mnie, że jest na architekturze taki jeden, Jujka się nazywa i też robi dowcipy rysunkowe. W tym czasie uważałem się za jedynego w tym fachu na całej uczelni, a za jednego z nielicznych na Wybrzeżu. W „Głosie Wybrzeża” rysował Eustachy Karłowski, w „Dzienniku Bałtyckim” Romuald Bukowski i ja, poza nami rysował Janusz Morek, zaczynał chyba swój komiks w „Wieczorze Wybrzeża” Janusz Christa […]. Pojawienie się pogłosek o jakiejś rysującej Jujce, nie powiem, z lekka mnie zaniepokoiło. […]
Jujka pracował w pocie czoła. Z coraz większa łatwością przenosił na papier swoje pomysły, coraz dowcipniejsze niestety i gdzieś tak w okolicach 1961, a może 1962, w każdym razie obaj byliśmy już po dyplomie, Jujka wziął i mnie wygryzł. Trochę na jego korzyść przemawia fakt, że wygryzł mnie bezboleśnie. To znaczy nie wygryzł właściwie, tylko czekał aż ja sam zrezygnuję ze stałej rubryki w „Dzienniku Bałtyckim”. […]
Czekał, biorąc mnie na wyniszczenie, ja wreszcie zatelefonowałem do „Dziennika”, że zaczynam robić z Gruzą i Kobielą program telewizyjny, więc z prawdziwą przykrością muszę przestać rysować i wtedy – dałbym głowę, że usłyszałem w słuchawce odgłosy typowego sztormu, a to było – jak dziś sobie tłumaczę – westchnienie ulgi, że wreszcie można wpuścić na łamy niedzielnych „Rejsów” tego przestępującego z nogi na nogę Jujkę. […]

Na Festiwalu Dobrego Humoru w Gdańsku Jujka też zdobył melonik Charliego. Pogadaliśmy sobie, dał mi w prezencie jedną ze swoich książeczek. Niechętnie obejrzałem też potem inne rysunki. Z przykrością zauważyłem, że Jujka niebywale poprawił formę. Zdumiały mnie rysunki podmalowywane. Zachwyciły mnie (no, przesadzam, podobały mi się jakby) skrótowe karykaturki zwierząt i nastrój rysunków „rajskich”. […] I walczące centaury. I latarnia morska. Powiedziałem mu to (jakoś przeszło mi to przez gardło). Udając skromność odparł, że dla niego najważniejszy jest pomysł, czyli żart. […] (Jujka) ma wiele smacznych, celnych spostrzeżeń ponadczasowych, jak np. dzieci zainteresowane kukiełkami nie od widowni, lecz od kulis, tonący wśród kół ratunkowych, czy westchnienie, że zachód słońca piękniej by wypadł w TV.
Zagalopowałem się. Za dużo o Jujce. Za dużo o rysunkach. Nie można przecież narzucać odbiorcy gotowych sądów. Żeby jakoś podsumować Jujkę jako taką, powiem, że każdy z nas może pomyśleć o tej postaci za każdym razem, gdy zobaczy puszkę z sokiem pomarańczowym. Bo o co chodzi w napisie ORANGE JUICE? O rangę satyry rysunkowej, którą zawdzięczamy Jujce.

Jacek Federowicz