25 04.2021

CCVI Krakowski Salon Poezji w Gdańsku

CCIV Krakowski Salon Poezji w Gdańsku - wiersze Zuzanny Ginczanki

Przepis na prostotę życia

„Brukom ulic się dziwić przez okna, liczyć wrony i łykać dzisiejszość,
wszystkie myśli odrzucać od siebie i zostawiać jedynie najmniejszą,
nie nazywać niczego słowami, nie wyplatać ze wzruszeń określeń,
nie wpisywać w zeszyty spostrzeżeń, definicji nie sączyć z uniesień. –
Nie ozdabiać się rzewnowzdychliwie w beznadziejność twarzowo przezłotą,
rozczochranych, cygańskich tęsknotek nie nazywać liliową tęsknotą.”

Zapraszamy na spotkanie z poezją Zuzanny Ginczanki.

Fotografia Zuzanny Ginczanki

Sana, Sanka, Gina - „Kim jesteś, Zuzanno?” pyta w swojej książce poświęconej Zuzannie  Ginczance Jarosław Mikołajewski.

Sara Polina Gincburg, córka Szymona i Cecylii, o której w muzeum Polin, napisano: „Zuzanna Ginczanka – Żydówka, Polka, warszawianka, poetka, feministka”.

          Urodziła się w Kijowie (1917) w mieszczańskiej rodzinie żydowskiej, po rozwodzie i wyjeździe rodziców, zamieszkała u dziadków w Równem na Wołyniu. Równe, małe miasteczko na Kresach, było wówczas etnicznym tyglem z kilkoma gimnazjami: rosyjskim, żydowskim, ukraińskim i polskim. Wychowywana przez babcię Klarę Sandberg, prowadzącą miejscową aptekę i dziadka, który mówił rzeczy tajemnicze, np. o spotkaniu z Czechowem, z którym podobno się przyjaźnił, Ginczanka pomimo, że w jej domu mówiło się po rosyjsku, wybiera gimnazjum polskie.

Języka polskiego nauczyła się samodzielnie, prawdopodobnie pod wpływem wierszy Tuwima.

          Pierwszy wiersz opublikowała pod nazwiskiem Gincburżanka w szkolnej gazetce mając zaledwie 14 lat (Uczta wakacyjna -1931). Już trzy lata później została wyróżniona w Turnieju Młodych Poetów. Na łamach warszawskich "Wiadomości Literackich", czołowego tygodnika społeczno-kulturalnego okresu międzywojennego opublikowano jej wiersz pt. Gramatyka. W tym czasie korespondowała z Julianem Tuwimem, była zafascynowana twórczością Ewy Szelburg-Zarembiny,  która była żoną dyrektora Gimnazjum im. T. Kościuszki w Równem.

          Piękna, młoda dziewczyna z literackimi aspiracjami na dodatek Żydówka przyjeżdża do Warszawy i podejmuje studia pedagogiczne na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Warszawskiego.

          Ma zaledwie 19 lat, gdy podbija środowisko artystyczne stolicy, w które wprowadza ją Julian Tuwim. Prowadzi bujne życie artystyczne i towarzyskie, jest pożądaną bywalczynią Adrii, Oazie, Ziemiańskiej. Warszawska awangarda nazywa ją „żydowską gazelą", „Sulamitą" z „Pieśni nad Pieśniami" i „Gwiazdą Syjonu". Stolica żyła jej mitem gdyż budzi zachwyt zarówno za sprawą wierszy, jak i oszałamiającej urody. Przyjaźni się  Witoldem Gombrowiczem, który ostrzega, że w związku z jej urodą na zbliżającą się wojnę powinna zaopatrzyć się w truciznę.

Spotyka się w tym czasie z osiem lat starszym poetą i satyrykiem Andrzejem Nowickim, z którym tworzy słuchowiska radiowe dla dzieci i dorosłych.

Publikuje wiersze w "Szpilkach" (od 1936 roku), gdzie między innymi zamieszcza zjadliwe satyry przeciw rosnącemu antysemityzmowi i faszyzmowi i "Skamandrze".

Trzy lata przed wojną zostaje opublikowany zbiór wierszy "O centaurach".

Na uczelni rozpoczynają się zamieszki antyżydowskie, młoda poetka nie godzi się z gettem ławkowym. W czerwcu 1939 zdaje ostatni egzamin sesji letniej i wyjeżdża na wakacje do babci.  

          Po wybuchu wojny przenosi się do Lwowa i wychodzi za mąż za 17 lat starszego Michała Wienziehera, krytyka sztuki. Było to dziwne małżeństwo – Ginczanka faktycznie związana była z grafikiem Januszem Woźniakowskim. Pracuje w Biurze Uzdrowiskowym, ale utrzymuje też stałe kontakty ze środowiskiem literackim: z Watem, Broniewskim, Ważykiem, Marianem Eile. 17 września 1940 roku wstępuje do Związku Radzieckich Pisarzy Ukrainy. Publikuje swoje i tłumaczone na język polski wiersze innych autorów w „Nowych Widnokręgach” oraz w „Almanachu Literackim”.

          W 1941 r. do Lwowa wkraczają Niemcy, jej mąż wyjeżdża do Krakowa. Babcia umiera na atak serca w drodze na miejsce straceń w Zdołbunowie. Do 1943 roku ukrywa się w tym mieście jednak zostaje wydana przez właścicielkę mieszkania. Udaje się jej uciec.

Ginczanka wyjeżdża z Woźniakowskim i najpierw ukrywa się w Felsztynie, a później wraz z mężem w Krakowie. Janusz Woźniakowski wraz z Weinzieherem zostają aresztowani za współpracę z komunistycznym podziemiem. Po otrzymaniu wiadomości o zatrzymaniu dwóch bliskich jej mężczyzn przez rok nie wychodzi z domu. Tam zatrzymuje ją gestapo, które zawiozło ją najpierw do oddziału kobiecego więzienia na Montelupich, a potem – na Czarnieckiego, skąd została przewieziona do obozu w Płaszowie, gdzie zginęła prawdopodobnie 5 maja 1944 roku.

***

          Trudno zgłębić jej losy w sytuacji, gdyż niewiele zachowało się źródeł zawierających wiarygodne informacje na jej temat. Ginczanka nie zostawiła po sobie żadnego pamiętnika czy dziennika, który pomógłby odtworzyć jej biografię i, co być może jeszcze istotniejsze, pozwoliłby nam bliżej ją poznać. Niewiele zachowało się też listów jej autorstwa. 

          Tuż po wojnie - i to chyba jedyny taki przypadek w historii literatury – jej wiersz stał się dowodem w sprawie sądowej toczącej się przeciwko donosicielce.   "Non omnis moriar" stał się ważnym wierszem opisującym Zagładę i wojenne stosunki w Polsce.

          Długo lekceważono jej poezję, nazywając ją "Tuwimem w spódnicy". W latach 50. ukazał się zbiór wierszy Ginczanki, jego autor mocno jednak ingerował w wiersze. Pierwsza monografia wyszła dopiero w latach 90.

Mimo wielu lat badań nad jej twórczością, wciąż bywa przedstawiana jako jedna z najbardziej tajemniczych postaci literackich dwudziestolecia międzywojennego.

Czarująca urodą, pisząca odważne teksty. W swoich wierszach neguje pozycję młodej kobiety spętanej konwenansami. Wierzy, że tylko szczęście jest prawdziwym życiem. W tamtych czasach wydeptywanie własnych ścieżek było dla kobiety niełatwym zadaniem. Miała zaledwie 27 lat, zginęła zanim jej talent rozkwitł na dobre.

Jak zabrzmi dzisiaj?

***

          Małgorzata Brajner i  Magdalena Gorzelańczyk to aktorki Teatru Wybrzeże w Gdańsku. Duet ten przestawił nam w kwietniu 2019 roku podczas 187. salonu poezji inną młodą poetkę Annę Ciarkowską.

Obydwie poetki zaczęły tworzyć i zdobywać nagrody literackie będąc nastolatkami. Daty ich urodzenia dzieli ponad pół wieku. W obecnych czasach świat literacki z uwagą wsłuchuje się w głosy młodych kobiet piszących poezję.

20 stycznia 2021 podczas inauguracji prezydenta Joego Bidena odczytała swój wiersz 22-letnia poetka z Los Angeles, czarnoskóra Amanda Gorman, która odczytała swój wiersz "The Hill We Climb" - "Wzgórze, na które się wspinamy"

Może doczekamy się wkrótce tłumaczenia poezji Amandy Gorman, a Małgorzata Brajner i Magdalena Gorzelańczyk stworzą z jej słów kolejne salonowe spotkanie.

***

https://www.youtube.com/NCKGdansk

START: godz. 11.00