Paweł Gutral
04 06.2021

Jak pozbyć się stresu? | warsztaty stres – natychmiastowa pomoc

4 czerwca w Sali Mieszczańskiej Nadbałtyckiego Centrum Kultury odbędzie się warsztat redukcji stresu. Poprowadzi go Paweł Gutral – jogin, instruktor medytacji, specjalista od pracy ze stresem z wieloletnim doświadczeniem.

bilety do nabycia w Interticket

więcej o warsztatach tutaj

 

Paweł, złapałam cię pomiędzy dniem załadowanym zajęciami jogi i odbieraniem dzieciaków z przedszkola. Czy w takie dni jesteś zestresowany?

Nie. Chyba że pojawia się coś nieoczekiwanego. Ale jak mam wszystko rozplanowane, to raczej nie.

Czyli organizacja to pierwszy krok do tego, żeby nie stracić głowy?

Myślę, że planowanie to ogólnie jedna ze strategii dotycząca zapanowania nad stresem. Taka codzienna, życiowa, to nie są jakieś górnolotne techniki.

A kiedy ten stres już się pojawia? Co wtedy robisz?

Nic. Staram się go przeżyć. Stres to ogólne pojęcie, ale tak naprawdę to zlepek różnych emocji. To jest kwestia wyłowienia, co w danym momencie jest emocją dominującą. A może po prostu – odczuwania tego, co jest. Pobycia z tym chwilę i nieuciekania od tego. Bez próby tuszowania czy wskakiwania na przeciwstawną emocję, tylko po prostu przeżywanie. Jeśli przeżywam strach, pozwalam sobie na jego odczuwanie. Obserwuję, gdzie ten strach w ciele mieszka i oddycham. Czekam, cierpliwie przyglądając mu się, jak się manifestuje.

Tak działa uważność. To słowo w ostatnich latach zrobiło zawrotną karierę. A korzenie tego podejścia sięgają przecież Wschodu.

Od tego nie uciekniemy – to jest ze Wschodu. Natomiast ludzie Zachodu sobie to zaadaptowali i przekształcili w techniki, które miałyby być strawne w naszej kulturze. To co było wcześniej na Dalekim Wschodzie w sferze duchowości i transcendencji, zostało w dużej mierze usunięte, a pozostawiono samą praktykę mentalną i fizyczną. Następnie nazwano to i opakowano w formę przyswajalną i strawną dla ludzi Zachodu i to funkcjonuje i przynosi wymierne efekty.

Tak po części filozofia dalekowschodnia dotarła do nas, i całe szczęście. Część z nas sięga do źródeł, ale części wystarczy ta zaadaptowana. Gdyby ta filozofia funkcjonowała tylko w swojej oryginalnej formie, to myślę, że niewielka liczba osób zdecydowałaby się wykonywać praktyki medytacyjne, bo to nieprzystające do naszej rzeczywistości. A tak są przystosowane dla człowieka Zachodu, który ciągle za czymś pędzi. To działa i taki człowiek też może sobie z tego skorzystać.

A na czym polega twoja metoda?

To kompilacja wiedzy dotyczącej stresu, ale nie tej redukcjonistycznej, a szerszej. Staram się rozpatrywać istotę ludzką na wszelkich możliwych poziomach. Zjawisko stresu staram się dostosować do tych poziomów – fizycznego, umysłowego i transcendentalnego. Zaproponuję uczestnikom zajęć techniki, które sprawdziły się u mnie. Które na różnych etapach mojego życia pomogły przejść przez trudny okres.

To znaczy że do medytacji doszedłeś po przełomowych chwilach w swoim życiu?

Tak, tych cezur było kilka. W danym momencie traktowałem je jak koniec świata, a z perspektywy czasu patrzę na to jak na elementy, które musiały się wydarzyć, abym znalazł się tu, gdzie jestem. W trudnych doświadczeniach widzę dziś celowość i sens.

Czy przez ostatni, pandemiczny rok, zgłaszały się do ciebie osoby, które przez obecną sytuację poszukiwały pomocy?

Chyba tak. Nie wiem, na ile jest to stricte pandemia, a na ile katalizator, który powodował, że ludzie mieli jeszcze więcej stresu. Bo napięcie w pracy rośnie, ciśnienie w związku rośnie, a do tego jeszcze dołożyła się pandemia, więc albo ktoś wybuchnie, albo natychmiast znajdzie rozwiązanie. Rzeczywiście zauważam tendencję, że coraz więcej osób szuka pomocy.

Kryzys może być otwarciem na nowy początek?

Pewnie, tak się mówi w psychologii i jest w tym dużo prawdy. Ja patrząc na trudne chwile jak na sensowne, mające swoją celowość zdarzenia, tak właśnie to postrzegam. Coś, co odczuwam jako tragedię, niewątpliwie jest po to, aby otworzyły się kolejne drogi. Abym przetransformował coś w swojej głowie i wszedł na nowy etap swojego życia.

To konkretnie: co się będzie działo na twoich warsztatach?

Na pewno trochę opowiem o tym, jak ja rozumiem stres. Trochę poćwiczymy. Myślę, że zaproponuję rozwiązania „instant” – jak rozluźnić napięcie w szyi, karku i barkach. Chciałbym też zrobić prostą technikę medytacji prowadzonej, żeby uczestnicy poczuli, co to jest. I na koniec głęboka relaksacja.

Czy na twoje zajęcia mogą przyjść osoby bez doświadczenia medytacji?

Jak najbardziej! Bez obaw.

 

SG